Forum dla nauczyciela, ucznia, rodzica


Bajki terapeutyczne

Forum specjalnie stworzone dla rodziców. Jak pomagać naszemu dziecku, jak rozmawiać z nauczycielami czy w końcu czy pozwalać dziecku oglądać telewizje?

Moderatorzy: a.wozniak, apache, m.trojnar

Bajki terapeutyczne

Postprzez Impulsywny Kamil » Pt mar 18, 2016 1:03 pm

Kamila Zdanowicz-Kucharczyk (red.)

Moc jest w nas
Bajki terapeutyczne dla dzieci i ich rodziców

Książka Moc jest w nas. Bajki terapeutyczne dla dzieci i ich rodziców powstała, aby pomóc rodzicom, nauczycielom, a także terapeutom w rozmowie z dziećmi na temat nękających ich trudności. Bajka terapeutyczna może być dobrym początkiem konwersacji, zastanowienia się, jak można poradzić sobie z danym problemem, ale także pomóc opiekunom w dostrzeżeniu dziecięcych trudności. Mimo że żyjemy z dziećmi razem w jednej rzeczywistości, czasem trudno nam pochylić się nad ich problemami, wydaje nam się, iż są to błahostki. Kamila Zdanowicz-Kucharczyk razem z autorkami bajek chcą zwrócić uwagę czytelnika w stronę dziecięcego świata oraz przekonać go, że sam może zostać bajkoterapeutą swojego dziecka. Dowodem na to są zawarte w tej książce bajki, które zostały napisane pod kierunkiem autorki przez nauczycielki, a przede wszystkim przez mamy kochające swoje dzieci.


Książka jest skonstruowana tak, aby dzieci mogły z niej korzystać razem ze swoimi rodzicami i nauczycielami. Dbając o poczucie bezpieczeństwa dziecka, pomagając mu zrozumieć sens danej opowieści, a także jej terapeutyczny wymiar, opiekunowie mogą dokonać wyboru odpowiedniej bajki oraz wspólnie z dzieckiem ją przepracować. Dzieci w zależności od wieku oraz swoich możliwości czytelnicznych mogą podjąć próbę samodzielnego czytania bajki. Będzie to dla nich zabawa i sposób na ćwiczenie umiejętności czytelniczych, jednak same nie są w stanie odbyć procesu terapeutycznego. Terapia może się dokonywać dopiero przy pomocy osoby dorosłej. Dlatego tak ważne jest, aby rodzic lub nauczyciel wraz z dzieckiem pochylił się nad tekstem bajki terapeutycznej.


Książka zawiera rozdziały, które są wstępem do prowadzenia bajkoterapii. Podejmowana jest w nich problematyka dotycząca znaczenia bajek w życiu każdego człowieka. Autorki formułują również praktyczne rady, jak można zastosować bajkoterapię, jakie warunki zapewnić, aby była skuteczna, oraz jak samemu układać bajki. Charakteryzuję postać bajkoterapeuty, aby zachęcić rodziców i dzieci do układania bajek, a przede wszystkim dodać rodzicom wiary we własne możliwości – mogą oni być nie tylko najlepszymi opiekunami swoich dzieci, ale także bajkoterapeutami. Rozwinięciem tego metodycznego wprowadzenia są wskazówki zawarte przy każdej bajce. Osoba czytająca bajkę może się z nich dowiedzieć, w jakich sytuacjach należy ją wybierać (kiedy czytamy?), w czym może pomóc dziecku (pomaga w…) oraz jak kontynuować opowieść już po jej przeczytaniu (pozostańmy jeszcze w tej opowieści poprzez…)

ISBN: 978-83-8095-007-8

Wydanie pierwsze, Kraków 2016, Format B5, Objętość 112 stron, Oprawa miękka, klejona, folia matowa

Obrazek
Impulsywny Kamil
Lubi rozmawiać
 
Posty: 36
Dołączył(a): Cz kwi 07, 2011 12:19 pm

Re: Bajki terapeutyczne

Postprzez liliowsgq » N mar 20, 2016 6:33 pm

Słonik Bartuś miał 6 lat. Razem ze swoimi ukochanymi rodzicami – tatą Stefanem, mamą Leokadią i młodszą siostrą Justynką mieszkał w dalekiej i bardzo ciepłej Afryce, wśród gęstych zarośli. Ponieważ był bardzo roztropnym i wesołym słoniątkiem, szybko zaprzyjaźnił się ze słoneczkiem, które codziennie o poranku witało go ciepłym uśmiechem. Bardzo lubił zabawy z siostrą i kolegą Trąbikiem, który był najlepszym przyjacielem Bartusia. Uwielbiali bawić się razem w berka i chowanego. Na wspólnej wesołej zabawie spędzali prawie każdą wolną chwilę. A kiedy czasem było smutno, Bartuś i Trąbik siadali razem w ich ulubionym miejscu – w cieniu rozłożystej palmy i o tym rozmawiali. A kiedy skończyli na serduszkach było im dużo, dużo lżej. Oprócz wspólnych zabaw całej trójki i rozmów z przyjacielem, Bartuś uwielbiał także spacery z całą rodziną. przechadzali się pośród wysokich, kokosowych palm, na których rosło mnóstwo wielkich orzechów – pełnych kokosowego mleka, które Bartuś uwielbiał pić na deser. Podczas przechadzek z rodziną, czuł, że jest najszczęśliwszym słoniątkiem w całej Afryce. Czuł się tak pomimo, że szło mu się troszkę trudniej niż jego siostrze i rodzicom – poruszał się wolniej i szybciej męczył, a bolała go przy tym nóżka, ponieważ była krótsza niż jego pozostałe trzy nóżki. Z powodu krótszej nóżki Bartusia cierpiał także jego kręgosłup, który się wykrzywiał i też dość mocno bolał, kiedy słonik kuśtykał podczas spacerów. Jednak Bartuś nie zwracał na to zbytniej uwagi, najważniejsze było dla niego to, że może wspólnie z najbliższymi cieszyć się i śmiać. Wtedy czuł i wiedział, że jest dla nich ważny i kochają go takim, jakim jest – jego i jego krótszą nóżkę…

Kiedy pewnego dnia cała słoniowa rodzina wróciła już ze spaceru mama, jak co dzień upiekła pyszne, cieplutkie bambusowe ciasteczka, podała kokosowe mleko, które Bartuś tak bardzo uwielbiał i powiedziała do niego:

– Cieszysz się na swój pierwszy dzień w przedszkolu, synku? – To już jutro – pamiętasz?
– Tak, tak mamusiu, pamiętam… odpowiedział z niepewną minką słonik i dodał:
– Wiesz, mamusiu, pamiętam, jak mówiłaś mi o tym, że to bardzo przyjazne i radosne miejsce, w którym poznam wielu kolegów i będę się z nimi bawił. Troszkę boję się tam pójść… Przecież nie będzie tam ani ciebie, ani tatusia, no i Justynki też nie będzie…

W tym momencie Bartuś ściszył głos, a jego oczy zalśniły łzami… Mama natychmiast to zauważyła i ciepłym głosem, przytulając synka mocno do siebie – odpowiedziała:

– Syneczku, rozumiem, że się boisz, to dla Ciebie coś nowego, ale wiesz, wielu z Twoich kolegów też tam jutro pójdzie pierwszy raz. Myślę, że ich serduszka też będą pełne obaw, ale jestem pewna tego, że pani przedszkolanka wszystkie wasze obawy przegoni daleko za góry, za lasy, a wy o nich zapomnicie i będziecie się radośnie bawić, aż do chwili, kiedy po każde z was przyjdą rodzice, by razem wrócić do domu.

– Jeśli tak mówisz, mamusiu, to nie będę się bał! – powiedział już troszkę uspokojony Bartuś. Już po chwili z rozradowaną miną i wypiekami na policzkach wypił swój przysmak zajadając przy tym pyszne ciasteczkowe łakocie.

slon-bajkaNadszedł pierwszy dzień wizyty Bartusia w przedszkolu… Niby wszystko było tak, jak mówiła mu mamusia, niby wszystko się zgadzało, koledzy, zabawki, pani przedszkolanka… Jednak w pewnym momencie Bartuś zauważył, że wokół niego dzieje się coś dziwnego i po cichutku, pytał sam siebie:

– Dlaczego nikt nie chce się ze mną bawić? Czemu wszyscy tak dziwnie na mnie patrzą?

Bartuś długo, długo nad tym myślał, cichutko stojąc pod ścianą i nic z tego nie rozumiał… Tego dnia, wrócił do domu bardzo smutny, opowiedział o wszystkim mamie i rozżalony krzyknął:

– Więcej nie pójdę do przedszkola! – po czym odwrócił się na pięcie i pobiegł do swojego pokoju. Po chwili weszła tam mama i ujrzawszy szlochającego synka, powiedziała:
– Wiesz, kochanie, mi też byłoby bardzo smutno, gdyby nikt nie chciał się ze mną bawić.

Na to Bartuś zaszlochał najgłośniej, jak umiał i z żalem zapytał:
– Ale dlaczego mamusiu? Przecież byłem grzeczny i miły dla wszystkich….

Na to mama po chwili odrzekła z troską w głosie:
– A pamiętasz, syneczku, jak bałeś się pójść do przedszkola i tego, co się tam wydarzy?
– No tak, mamusiu. – odpowiedział zdziwiony Bartuś, a mama dodała:
– Wiesz, dlaczego się tak bardzo bałeś, prawda? No bo, bo… nie wiedziałem, jak tam będzie… – odpowiedział. A mama na to, mocno go przytulając rzekła:
– Wiesz Bartusiu, że jedna z twoich nóżek jest troszkę inna, niż pozostałe, prawda?

– No tak, ale przecież ty też o tym wiesz, mamusiu i tatuś wie, i Justynka… i się ze mną bawicie… – Tak, kochanie – odpowiedziała mama – bo bardzo cię kochamy i wiemy, że jesteś bardzo wesołym, rezolutnym i mądrym słonikiem. Wiemy też, że twoja krótsza nóżka nie przeszkadza ci w zabawie, i , że nie zrobimy ci krzywdy baraszkując razem. – Ale myślę, kochanie, że Twoi koledzy mogli się dziś troszkę twojej nóżki przestraszyć.

– Może wcześniej nie widzieli nikogo z krótszą nóżką i bardzo się temu dziwili? Może bali się, że w zabawie mogą zrobić ci krzywdę i będzie cię bolało? A może nie wiedzieli, jak się z tobą bawić?

Bartuś zamyślił się mocno, słuchając słów mamy i dodał z przejęciem:
– Wiesz mamuś, jeden kolega chyba chciał się ze mną pobawić, bo podszedł do mnie, ale po chwili uciekł… – No widzisz syneczku… – rzekła mama – Jak myślisz, dlaczego tak zrobił?
– Hmm… – zastanowił się Bartuś – pewnie dlatego, że nigdy nie widział takiej nóżki, jak moja i się jej przestraszył, a przecież ona nie gryzie… Ha! Ha! – roześmiał się Bartuś i z uśmiechem krzyknął – Mam pomysł! Mam pomysł!
– Jaki, syneczku? – zapytała zaciekawiona mama, a Bartuś z dumą w głosie rzekł:
slon-i-zwierzaki-bajka– Pani przedszkolanka powiedziała nam , że jutro opowie nam o tym, dlaczego jest tyle różnych zwierzątek na świecie i dlaczego każde jest ważne. A ja i moi koledzy: lwiątko, żyrafiątko, strusiątko i tygrysek, będziemy opowiadać czym różnimy się od siebie. Pójdę do przedszkola i opowiem wszystkim o mojej nóżce , bo przecież nikt z moich kolegów takiej nie ma i opowiem też o tym, że ona wcale nie jest straszna, że nie trzeba się jej bać i że mogę się bawić, bawić i bawić, tak jak wszyscy!

– Brawo! Świetny pomysł! – zawołała mama, a po chwili namysłu, dodała:
– Dziś wieczorem tatuś odbierze od doktora twoje nowe ortopedyczne buciki. Kiedy pójdziesz w nich jutro do przedszkola, możesz opowiedzieć kolegom o tym, że twoje buciki są bardzo wyjątkowe, z magiczną wkładką, która sprawia, że twoje nóżki są równe, nie utykasz i nie boli cię kręgosłup, no i chodzi ci się dużo wygodniej.

– Tak, mamusiu! Właśnie tak zrobię! – zawołał Bartuś i rozradowany pobiegł bawić się w berka z Justynką i Trąbikiem.

Kiedy na drugi dzień Bartuś przyszedł do przedszkola, bardzo cieszył się na to, że będzie mógł wszystkim opowiedzieć o swojej nóżce. Z radością poszedł na zajęcia, grzecznie siadając w kółeczku i tak jak jego koledzy z zaciekawieniem słuchał o tym, że na świecie mieszka bardzo dużo zwierzątek, że wszystkie są tak samo ważne. I chociaż różnią się od siebie są sobie wzajemnie potrzebne… A potem w klasie zrobiło się bardzo głośno, bo każdy chciał opowiedzieć coś o sobie. Kiedy Bartuś zaczął opowiadać o swojej nóżce, zwierzątka otworzyły pyszczki z ciekawości i bardzo się dziwiły słysząc, że urodził się z krótszą nóżką i ucieszyły się, kiedy powiedział, że wcale mu ona nie przeszkadza w zabawie. Słonik czuł się dumny z tego, że wszyscy słuchają go z uwagą i pozwolił nawet, by koledzy mogli dotknąć jego nóżki i przekonać się, że wcale nie jest taka straszna…

A ortopedycznych bucików, które nosił, każdy mu zazdrościł, bo nikt nie miał w swoich magicznej wkładki. Od tamtego dnia nikt z kolegów nie bał się już krótszej nóżki Bartusia i wspólnym zabawom nie było końca.
liliowsgq
 
Posty: 1
Dołączył(a): N mar 20, 2016 5:52 pm

Re: Bajki terapeutyczne

Postprzez ajdenn » Wt mar 22, 2016 10:15 am

Bardzo dziękuję za ten post, przynajmniej teraz rozumiem na czym polegają bajki terapeutyczne i na tej podstawie będę szukać nowych, podobnych :)
ajdenn
 
Posty: 3
Dołączył(a): Wt mar 22, 2016 10:09 am

Re: Bajki terapeutyczne

Postprzez Kacper181 » Pt kwi 01, 2016 9:32 am

Książka Moc jest w nas jest super ! dziękuję :)
Kacper181
 
Posty: 5
Dołączył(a): Pt kwi 01, 2016 9:25 am


Powrót do Rodzice

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron